Wishmaker Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Wszystkie piksele widzę w HD, czeka mnie świat pełen NPC.
Autor Wiadomość
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-04, 14:11   Wszystkie piksele widzę w HD, czeka mnie świat pełen NPC.

Wiedziałeś, że Twoja konsola potrafi coś takiego? Co prawda technologia dąży do tego, by człowiek mógł odczuwać grę wszystkimi zmysłami, ale to byłą już lekka przesada, prawda?
Od Twojego pojawienia się tutaj minęły jakieś trzy godziny. O ile oczywiście czas leciał tak, jak byłeś do tego przyzwyczajony. Minąłeś wiele stworków, ale wszystkie po prostu znikały z Twojego widoku tak szybko, jak się pojawiły. Może to i lepiej, że były płochliwe. Lepsze to, niż walka lub ucieczka przed agresywnym gatunkiem, prawda?
W każdym razie Twoje oględziny dostarczyły Ci kilka wniosków:
1. Gdyby to był sen, już dawno byś się obudził,
2. Wylądowałeś na totalnym zadupiu w samej piżamie,
3. Otaczały Cię Pokemony,
4. Nie miałeś pojęcia... Jak masz wrócić do domu.
To wszystko było bardziej, niż popieprzone. Ciekawe, czy ktoś z Twojej rodziny zdołał już zauważyć, że Cię nie ma. Ale tutaj to nawet nie pomoże żadna cyber-policja. Po prostu utknąłeś.
Łąka była ogromna. Po długim marszu na boso mogłeś zauważyć kilka punktów w oddali, które mogły chociaż trochę poprawić Twoją sytuację (albo i nie). Naprzeciwko Ciebie znad horyzontu wystawały już gęste korony drzew. Albo kogoś spotkasz w tym lesie, albo się po prostu zgubisz. Znacznie dalej widziałeś prawdopodobnie jedną z głównych dróg. I chociaż ta opcja teoretycznie wydaje się rozsądniejsza, to dojście do niej zajęłoby Ci więcej czasu (a już się zaczynało ściemniać) i nie wiedziałeś dokąd prowadzi. Mogłeś też błądzić dalej po otwartym terenie i liczyć na cud.
 
     
REKLAMA 

Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-04, 15:22   

 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-04, 15:22   

Chwilę stoję jeszcze nie bardzo wiedząc jak się zachować i którą drogą podążyć. Byłem na tyle świadom swojego położenia, że zagłębienie się teraz w las nie wydawało się rozsądne. W zasadzie chyba nigdy nie jest dobrze pchać się w nieznaną nam gęstwinę oczekując znaleźć tam cukierki i tęcze. Chociaż gdyby się ja tam znalazło byłoby jeszcze gorzej.
Wszędzie wokół biegają pokemony i choć część mnie chciałaby pognać za nimi, ta druga, rozsądniejsza, wie, że nie ma na to czasu. Jeśli czegoś szybko nie zrobię nie dość, że nie wrócę do domu to jeszcze będzie czekała mnie noc na środku łąki. Mam jednak inne marzenia. Na przykład normalnie ubranie albo prysznic albo ... albo cheesburger.
Kieruję się w stronę drogi. Nawet jeśli dotrę tam po zmroku to mogę liczyć na jakiś samochód? Spóźnionych wędrowców? Ducha?
Obym tylko nie spotkał psotnego poke-ducha.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-04, 16:06   

Stąpałeś po chłodnej ziemi. Zmęczenie i głód coraz bardziej dawały o sobie znać, a droga zdawała się w ogóle nie przybliżać. Nic Ci nie sprzyjało. Niebo powoli zaczęły spowijać ciemne chmury. Jeśli teraz uważasz, że nie możesz znaleźć drogi, to zobaczysz co będzie po ciemku!
Po jakimś czasie (długim czasie) mogłeś już się zorientować, że to do czego zmierzasz to faktycznie główna droga. Wydeptana przez ludzi gleba mogła sprawić, że poczułeś niejaką ulgę. Jednak szczęście do Ciebie nie wróciło. Nikt nie nadchodził. Mogłeś podążyć w prawo lub w lewo, jednak... Było coś, co mogło Cię skutecznie powstrzymać od jakiegokolwiek posunięcia. Zrobiłeś kolejny krok w stronę drogi i poczułeś pod stopą coś wilgotnego i klejącego. To były jagody. Małe, czerwone i wyjątkowo sprytnie schowane pod źdźbłami trawy. Jak się domyślasz... Do kogoś należały. Usłyszałeś głośne ćwierkanie, czy tam piszczenie. Trudno nazwać, ale miałeś szansę to określić, kiedy stworzenie zaczęło Ci tak drzeć dziób nad uchem. Szybko przystąpiło do wymierzenia kary. Ptak zaczął krążyć nad Twoją głową i dziobać Cię tam, gdzie tylko się nie osłoniłeś.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-04, 16:24   

Odchodzę kawałek od jagody, żeby pokazać ptakowi, że się poddaję. Uniósłbym w górę ręce na znak poddania, ale kto wie ile z tego zrozumiałby pokemon. Być może wziąłby to za sygnał do wzmożonego ataku, a najlepszym wypadku po prostu dziobnął by mnie parę razy więcej, kiedy nie zasłaniałbym rękoma twarzy.
Staram się uspokoić stworzenie.
- Na prawdę nie chciałem zabrać twoich jagód - przynajmniej nie kiedy jesteś w pobliżu, dodaję sobie w myślach. - Po prostu zgubiłem się i szukam innych ludzi. Wiesz może, gdzie ich znajdę? - pytam, choć nie wiem czy dostanę odpowiedź.
Jeśli chodziło o grę to pokemony posiadały większą lub mniejszą inteligencję i choć nie potrafiły komunikować się z ludźmi naszym językiem, doskonale go rozumiały. Muszę więc pokazać ptakowi, że nie jestem zły.
Staram się także lepiej mu przyjrzeć. Na pewno rozpoznam gatunek, a to może pomóc mi w jego ułaskawieniu. Znając wroga można wymyślić taktykę. Oby tylko nie był to Spearow. Wtedy żadne tłumaczenie mi nie pomoże, a ten będzie mnie gonił do najbliższego miasta które jest ... kij wie gdzie.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-04, 16:36   

Wróbelek nie wierzył w Twoje zapewnienia. Dziobnął Cię na zakończenie w czubek głowy i mogłeś przysiąc, że na Ciebie prychnął. Albo to właśnie by zrobił, gdyby mógł.
Pomachał jeszcze skrzydełkami, jakby chciał Cię przewrócić tym nikłym wiaterkiem, który wytwarzały i wylądował koło swoich jagód. Cóż... Smutno mu było. Rozgrzebał to pobojowisko i wydostał tylko jedną jagódkę, która nie została zmasakrowana. Poturlał ją dzióbkiem nieco dalej od Ciebie (żebyś czasem i jej nie zdeptał) i spuścił łepek. Chyba będzie potrzebował jakieś rekompensaty.
Oczywiście, że go poznałeś. Pidgey, jak się patrzy. Tylko miał wyjątkową fryzurę. W sumie nieco podobną do Twojej. Tak, jak piórka innych wróbelków jego gatunku były przyklepane, tak jemu jedno z nich odstawało na czubku i wywinęło się nad dzióbek. Chcąc, nie chcąc wyglądał uroczo. Takiego w grze byś nie spotkał.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-04, 16:41   

Zastanawiam się, czy Pidgey nie jest jakimś rzadkim przedstawicielem swojego gatunku, unique jak to nazywają. Tego typu pokemony można było otrzymać jedynie dzięki eventom. Z drugiej strony ... gra to gra, być może ten wygląd Pidgeya to jego naturalny, a jedynie ja mam złe wyobrażenie. Póki co niestety nie mam go do czego porównać.
Chciałbym jakoś rekompensować stratę pokemonowi, ale nie mam czym. Jestem w piżamie. Gdybym miał na sobie zwykłe ubranie, istniałaby szansa, że znalazłbym w kieszeni jakiś baton czy gumę do życia. Niestety nie zabieram jedzenia do łóżka. Przyglądam się uroczemu stworkowi, czekając aż zje. Wiem, że teraz pewnie mnie nienawidzi, ale jest moją jedyną deską ratunku.
Kiedy skończy posiłek, który chyba nie zajmie mu długo, pytam, czy mógłby mi chociaż wskazać drogę do innych ludzi. Nie liczę, że mnie do nich zaprowadzi czy cuś, ale może jakieś machnięcie skrzydełkiem w dobrym kierunku.
Oby nie chciał się mścić. Jeśli się zgubię, będę jeść korę z drzew, aż nie odnajdzie mnie jakaś ekspedycja.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-04, 16:51   

Pidgey podrzucił jagódkę, po czym złapał ją w dzióbek i połknął w całości. No i tak oto była już bezpieczna w jego brzuszku. Kiedy tylko usłyszał Twoje kolejne słowa, odwrócił się do Ciebie dupką. Tak... Obraził się. Niczym przeniesiony Pokemon z wyższym poziomem, niż ten przewidywany na danym poziomie gry.
Po chwili jednak zerknął na Ciebie przez skrzydełko i zmierzył Cię ślepkami od dołu do góry. Ćwierknął tak, że zabrzmiało to jak westchnięcie i poderwał się do góry. Poleciał kawałek w stronę drogi i zatrzymał się w powietrzu. Odwrócił w Twoją stronę i zdenerwowany wydał z siebie kolejny dzwięk, jakby chciał Cię pośpieszyć.
Doszedłeś do drogi ze swoim GPSem. Ptaszek jednak nie skręcił ni w lewo, ni w prawo... Chciał, żebyś przeszedł przez drogę i poszedł za nim prosto, gdzie rosło w oddali kilka drzew. Jednak czy ponowne oddalenie się od głównej drogi było dobrym pomysłem? Może Cię równie dobrze wyprowadzić na kolejne zadupie za karę.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-05, 11:41   

Chyba ... muszę mu zaufać. Nie mam innego wyjścia. Właściwie tak czy siak będę błądził, a kto wie, może za tymi drzewami jest czyjś dom? Może to wcale nie jest dziki pokemon, a jego właściciel mieszka w pobliży albo przyjaciel? Nah. Za dużo tych domysłów. Muszę wziąć się w garść i to sprawdzić.
Biorę głęboki oddech i nadal dreptam za Pidgeyem.
- Szkoda, że nie możesz mówić - zwracam się do pokemona. - Jestem ciekawy co to za miejsce. Wiem, że to świat mojej gry konsolowej, ale nie potrafię rozpoznać miejsca. Inaczej się je widzi z ekranu urządzenia, a inaczej w trójwymiarze. Gdybym chociaż trafił na jakiegoś NPC. Chociaż kto powiedział, że ich bym rozpoznał. W grze występują setki ludzi, a skórki się powtarzają.
Zastanawiam się też co powiedzieć, kiedy już spotkam ludzi. Prawdę i zaryzykować oddział zamknięty, czy wymyślić zgrabne kłamstwo i spróbować rozwiązać te sprawę samodzielnie.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-05, 13:10   

Minąłeś już kilka drzew. Właściwie to na oko podążałeś za ptaszkiem prawie dwadzieścia minut i... Już wiedziałeś, że to był błąd. Żadnego domu na horyzoncie. Żadnej istoty, która była choć trochę podobna do Ciebie. Było tu tylko coraz więcej roślin.I w końcu ptaszyna wylądowała obok jednej z nich. Kolczasty krzaczek, który sięgał Ci do pasa był skromnie obdarzony jagodami, których klejące właściwości miałeś nieprzyjemność czuć jeszcze na stopie. Pidgey na chwilę znikł Ci z oczu, żeby po chwili przybyć ze sporym liskiem. Jego krawędzie zawijały się tworząc swego rodzaju miseczkę. Ptak przycupnął obok i cóż... Liczył, że się domyślisz co masz dalej robić.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-05, 13:17   

Czyli jednak dałem się nabrać, albo Pidgey nie do końca zrozumiał o co mi chodzi. Tak jak się tego zresztą obawiałem. Być może jednak chce by najpierw odpłacić mu się za zniszczone jagody. Z braku alternatywy, kucam przy krzaku, po czym zrywam jagody i napełniam nimi "miseczkę", którą zrobił ptak. Jeśli na krzaku zostanie jakiś owoc zjadam go. Lepszy rydz niż nic jak to mówią.
Spoglądam z powrotem na pokemona.
- I co teraz? - zadaję jakże filozoficzne pytanie. - Zadowolony?
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-05, 13:38   

Ptaszek obserwował każdy Twój ruch wyjątkowo dokładnie. Przez chwilę chciał Cię dziobnąć w rękę, kiedy podjadałeś, ale stwierdził, że krzak wystarczająco Cię pokarał. Z resztą dla Ciebie te jagody były zupełnie bez smaku. Ptak wesoło zaćwierkał i złapał za ogonek listka, żeby opuścić Cię ze swoim towarem. Nie mógł się z nim unieść, więc ciągnął miseczkę po trawie. Widać było, że nawet to sprawiało mu trudność. No... Skoro już odpokutowałeś swoje czyny to postanowił dać Ci spokój.
I nagle usłyszeliście szelest liści. Z krzaka, pod którym staliście dosłownie wyturlał się zwinięty robaczek. I pech sprawił, że zrobił to dokładnie w miejscu, gdzie spoczywały jagody Pidgeya. Maluch przez chwilę ogarniał co się dzieje, a zaspany "napastnik" rozłożył się i patrzył to na Ciebie, to na Pidgeya. Jego też oczywiście poznałeś. Weedle. Z natury są dość agresywne, więc i ten nie miał instynktu przetrwania. Zaatakował swoim rogiem, ale Pidgey zdołał podbić się w powietrze.
Nie dało się ukryć, że miałeś jakieś tam doświadczenie w walkach Pokemon. Może mógłbyś spróbować go nawigować? Oczywiście, jeśli będzie Cię słuchał.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-05, 13:55   

Walka pokemon. PRAWDZIWA walka pokemon. Czuję, jak ogarnia mnie zarówno ekscytacja jak i panika. Równa mieszanka, która sprawia, że przez chwilę nie wiem jak zareagować. Jeszcze sekundę temu chciałem pomóc ptaszkowi odnieść jagody na miejsce, po czym wrócić do marszu drogą, a teraz stoję przed możliwością stoczenia pojedynku z Weedlem, który kiedyś będzie pięknym Beedrillem.
Uważniej przyglądam się Pidgey'owi. Pomóc mu, łatwo powiedzieć. W zależności od tego, gdzie się znajduję może mieć różny poziom, a co za tym idzie różne ataki. Podobno im większy level tym większy pokemon, ale nie wiem czy to prawda, kiedy w grze wszystkie wyglądają tak samo. Muszę jakoś skonsultować ataki ptaka z nim samym. Pomyślmy ...
- Nie martw się mały, damy radę - zwracam się do pokemona. - Tackle? Sand-Attack? Gust?
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-05, 14:11   

Ptaszek spojrzał na Ciebie zdziwiony. Wydał z siebie jeden dźwięk. Doskonale poznał wszystkie trzy komendy, które wypowiedziałeś. Nie wykonał jednak żadnego z nich. Zamachał skrzydełkami i zanurkował w stronę robaczka. Jego piórka przybrały kolor biały. Próbował zaatakować nimi Weedla, ale ten zwinął się ponownie i odturlał tak, że uniknął ataku. To było chyba "Steel Wing", więc miałeś do dyspozycji całkiem ciekawy wachlarz ataków. Napastnik jednak nie pozostawał dłużny i cisnął w Pidgeya siecią, z której ptak przez chwilę nie mógł się wydostać.
 
     
Chmurek 


Wiek: 26
Dołączył: 01 Mar 2016
Posty: 39
Wysłany: 2016-03-05, 14:19   

Obniżona szybkość. Nah. Damy radę! To tylko Weedle. Szkoda, że nie mam PokeBalli. Trudno.
- Dobra Pidgey, pokaż na co cię stać! - wołam. - Sand-attack, oślep go!.
Staram się przeanalizować pole walki. Co można wykorzystać co nie. Normalnie naciskałbym kolejne ataki i wiedział, że o ich celności zadecyduje komputer. Tutaj wszystko ma wpływ na sukces posunięcia.
- Pidgey, użyj Gust, a następnie, kiedy przeciwnik będzie starał się wytrzymać podmuchy wiatru, zaatakuj go Steel Wing! - polecam.
Jestem w szoku, że taki mały pokemon zna tak ciężki w obyciu i zdobyciu atak jak Steel Wing. Egg Move? Ciekawe kim byli jego rodzice? A może stworek miał już trenera? Skoro zna Gust musi posiadać co najmniej 9 level. Ale nie mogę się rozpraszać.
- Tackle! - wbij go w ziemię.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-03-05, 14:36   

Trudno powiedzieć dlaczego... Ale Pidgey Cię słuchał. Może przypadkiem Twoja taktyka zgadzała się z tym, co on sam miał zrobić? W każdym razie, gdy tylko wydostał się z sieci, zamachał energicznie skrzydłami i wzbił w powietrze piasek, który oślepił Weedla. Robak chwilę się miotał, więc nie wykonał żadnego kontrataku. Za to Pidgey był szybki. Zastosował się do Twoich kolejnych wskazówek. Jego gust było na tyle silne, że o mało samym tym nie zmiótł przeciwnika, a potem cisnął w niego dodatkowo skrzydłami. Zupełnie łamał jakiekolwiek kolejki i tury, z którymi miałeś do czynienia. Nie musiał też wykonywać ostatniego ataku, ponieważ robak nie mógł się już ruszać. Pidgey stwierdził, że tyle mu wystarczy. Dziobnął go tylko na koniec, jakby chciał potwierdzić kto tu rządzi. Potem przycupnął koło swoich rozciapanych jagód i spojrzał znowu na Ciebie. Ćwierknął zawiedziony, ale tego już nie dało się naprawić. W końcu krzak został niemalże wyczyszczony. Zostały tylko okazy najbardziej chronione przez kolce. Ale to nie był rarytas dla Pidgeya. Raczej dla jakiegoś Pokepancerza.
Stworek wzbił się w powietrze i zatrzymał gdzieś niedaleko. Chyba znowu chciał Cię gdzieś doprowadzić.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

| | Darmowe fora | Reklama



~ Pokemon Crystal ~


~ Beyond Undertale ~


~ PokeTail ~


~ Death City ~


~ New Generation ~


~ Shinju Regashi ~
ShinjuRegashi

~ Black Butler ~
BlackButler

~ Horizon ~


~ Crystal Empire ~


~ Yousei ~


~ Pokemon Silver ~


~ Era Bleacha ~


~ Hogwart Dream ~
HogwartDream

~ Hentai Island ~


~ Darkest Night ~


~ DysHarmonia ~
Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 13