Wishmaker Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
By zobaczyć uśmiech znowu, wyciągnęłam ICH zza grobu.
Autor Wiadomość
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-24, 22:54   

Toshizou i jego podejrzane pochodzenie to moje najmniejsze zmartwienie. Ogółem ten chłopak nie był zły. Cichy, a zarazem konkretny. Dobry materiał na przyjaciela, chociaż nie jestem pewna czy się dogadamy skoro jak na razie to drę koty z Natsume. Matka miała racje. Nie mogę się przejmować tym gościem. Tak. Najlepiej będzie jak go oleje. Ignorowanie takiego dupka to najlepsza metoda, by przetrwać z nim więcej, a niżeli dzień czy nawet miesiąc.
- Jasne. Już po nich lecę. - Odparłam z lekkim uśmiechem. Dzięki mamie poprawił mi się humor. Ubrałam wcześniej zdjęcie buty i wyszłam z domu. Biegiem ruszyłam ku polu treningowemu gdzie powinni się znajdować Shinobu z Papą.
 
     
REKLAMA

Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-25, 01:19   

 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-25, 01:19   

Matka rzadko myśli o takich sprawach. Częściej jej nie ma w domu jak jest. Możliwe, że ten przydział podjadał ją nawet bardziej, niż Ciebie, bo pamiętała jeszcze swoje czasy w akademii. I tą radość, kiedy przydzielono ją do grupy z Twoim ojcem… Wtedy też nienawidziła Uzumakiego. Macie po prostu dużo wspólnego.

Droga do placu treningowego była długa. W zasadzie akurat to miejsce, w którym trenował Twój brat. Z oddali spostrzegłaś kłębiący się w powietrzu czarny dym. Dzięki temu mogłaś dokładnie zlokalizować ich położenie. Z kolejnymi metrami słychać było także „jebs” i temu podobne. Same wybuchy. Normalnie jak w Nowy Rok! Trzeba w końcu cisnąć Pana PrzyszłośćKlanu, prawda?
Dotarłaś na miejsce. Mogłaś na własne oczy zobaczyć, skąd brało się tyle hałasu. Twój brat toczył właśnie pojedynek z ojcem. Wszystkie chwyty były dozwolone, ale ojciec nie atakował, a jedynie zgrabnie unikał ataków swojego syna. Shinobu dawał z siebie wszystko. Wystarczyło na niego spojrzeć, żeby uznać, że jest wykończony. Cisnął w ojca kolejną kulą ognia, żeby dać sobie czas na przygotowanie podstawowej wersji chidori. Po okolicy rozszedł się głośny, charakterystyczny dzwięk. Chłopak ugiął nogi w kolanach i już miał wystartować do ojca, który spokojnie czekał na skontrowanie kolejnego ciosu, kiedy nagle… Zobaczył Ciebie.
- Sachiko! – Zauważył (bystrzak) i zrezygnował z ataku. Wyprostował się i łapał powoli oddech, kierując się w Twoją stronę. W jego ślady poszedł ojciec. Jak się możesz domyślić - nie był zadowolony z tkaiego obrotu spraw. Ale zaraz... Kiedy on wygląda na zadowolonego? Poczułaś na sobie jego wzrok. W przeciwieństwie do syna Sasuke nie był ni trochę zmęczony. Nic dziwnego. W końcu… No w końcu to był on. Drugi Hokage Konohy.
- Rozpraszasz brata. Coś się stało? – Odezwał się Papa spokojnym tonem.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-25, 12:10   

Ojciec nie cackał się z treningiem Shinobu. Odkąd pamiętam cisnął go jak mógł, by wyrósł na shinobi siłą podobnego do niego samego. Czasem myślę, że Papa przelewa na brata jakieś swoje niespełnione ambicje. Albo to dlatego, że to jego jedyny syn i tym samym osoba dzięki której nasz klan się powiększy... Kuźwa. Ja też tu jestem. Też jestem zdolna do rozszerzenia drzewa genealogicznego Uchiha. Nawet lepiej mi to pójdzie niż Shinobu. On nawet sam z siebie zagadać do randomowej laski nie umie, a co dopiero bawić się z jakąś dziewczyną w kwiatki i pszczółki. Westchnęłam cicho widząc pobojowisko jakie po sobie zostawiali podczas pojedynku. Jak walczyć to na całego. Rozwalmy przy okazji pół wioski. Hokage ma fundusze to odbuduje. O. Zauważyli mnie wreszcie. Papa się zirytował oczywiście. Nie lubił jak ktoś przerywa jego treningi.
- Mama przyrządziła stos potraw, by uczcić nasze zakończenie Akademii. Zakończcie trening i wracajcie do domu. - Rzekłam konkretnie. - Nie każmy mamie czekać. Chyba, że chcesz papo żeby znowu dom z wściekłości rozwaliła. Przypominam, że nie mamy wystarczająco pieniędzy na wybudowanie kolejnej siedziby Uchiha.- Dodałam.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-25, 16:59   

Może gdybyś wykazała się czymś niesamowitym, Twój ojciec inaczej by na Ciebie patrzył? W końcu miałaś niedługo okazję coś zdziałać! Nowy sensei też może Cię czegoś nauczyć, a co. W końcu od tego jest. Jeśli oczywiście nie był taką kluchą, bo i takich dało się znaleźć wśród juuninów. Jakieś telepoczące się parówy po przeżyciach, permanentnie przerażone każdym cieniem. Słaba opcja, prawda?
- Yhym. – Mruknął tylko niezadowolony, przyjmując do siebie tą widomość. Zwłaszcza, że miałaś rację. Matka już raz rozjedupczyła Wam miejsce do spania. Z pewnością dostałaby też szału macicy, jeśli godziny stania nad garami poszłyby się dziubać w krzakach. Sasuke westchnął.
- Wracamy. – Zadecydował i ruszył. Zostaliście w tyle.
- Nie podoba mi się ten przydział… - Zwrócił się do Ciebie brat i również ruszyliście z miejsca. - Nie odpuszczę Uzumakiemu nawet, jeśli to syn Hokage. – Skrzywił się i powiedział to przyciszonym tonem. Ojcec Was chyba nie słyszał.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-25, 21:11   

Musiałabym góry palcem przenosić, by mnie ojciec zauważył i docenił. Aż tak silna nie jestem. Inaczej uszczęśliwię Papę. Ożywię mu najważniejszych członków rodzinę. Babcie Mikoto, dziadka Fugaku oraz wujaszka Itachiego. Jak tylko zbiorę wystarczająco chakry, by móc wykonać to zakazane oraz niebezpieczne jutsu, jakim jest Edo Tensei. No i muszę poznać jego podstawy. Pieczęcie itp. Problem jest taki, że nie mam przy sobie zwoju mówiącego dokładnie o tej technice. Na świecie istnieją jedynie 2 takie zwoje. Jeden jest ponoć ukryty u ojca Toshizou, a drugi wiecznie strzeżony w siedzibie ANBU przez najlepszych shinobi Konohy. Jak tu niby go zdobyć? Tym bardziej, że chce się nauczyć tejże techniki w tajemnicy przed wszystkimi, toteż nie zapytam kolegi z drużyny czy przedstawi mnie swemu ojcu. Sama muszę do niego pójść, tylko jak na razie nie mam jak. Tata, a tym bardziej Shinobu zauważyliby gdybym z nagła opuściła wioskę na kilka dni. Muszę to zrobić, kiedy tej 2 oraz matki nie będzie w wiosce. Kiedy nadarzy się taka okazja? Nie wiem. Na razie czeka mnie z nimi uroczysty obiad.
- Uzumaki to mój osobisty problem Shinobu. Sama się nim zajmę, a ty nawet się nie wtrącaj. Zajmij się własnymi sprawami. Jeśli się nie mylę chcesz zostać Hokage. Skup się na tym zamiast na idiocie Natsume. Nie jest wart twojego zainteresowania. - Rzekłam bratu z powagą w głosie. - Umiem o siebie zadbać, Shannaro. - Dodałam, a raczej warknęłam myśląc znowu o wcześniejszej sytuacji.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-25, 23:13   

- Jesteśmy rodzeństwem. Każdy Twój problem jest mój. – Powiedział łagodnie i zerknął na Ciebie, kiedy przeskakiwaliście z konaru na konar. Mogła Cię drażnić jego ingerencja w Twoje sprawy, ale problem w tym, że nic sobie z tego nie robił. Shinobu chciał Cię uwolnić od wszelkich, negatywnych uczuć. Żaden brat nie patrzy z założonymi rękoma, kiedy to jego siostra jest w złym humorze przez jakiegoś dupka. Zwłaszcza, jeśli to Uzumaki. Shinobu nie miał o nim żadnego zdania. Prawdę mówiąc nie przejmował się nim równie mocno, co każdym, innym rówieśnikiem. Do póki nie zalazł mu za skórę.
- Nie mam co do tego wątpliwości. – Rzucił, na temat Twojego dbania o siebie. Spostrzegłaś, że ojciec odwrócił się nieznacznie przez ramię, by na Was zerknąć. Twój brat znacząco zwolnił. Chidori było na tyle wymagającą techniką, że jej skutki będzie odczuwał przez najbliższe godziny. Ale co Cię to tam interesuje? To on się daje maltretować ojcu. Może to podchodzi już pod pewien rodzaj masochizmu?
Dotarliście do domu. Po drodze minęliście kilka klonów Hokage. Jeden z nich był zajęty… Głaskaniem szczekania. Cały on! Z resztą miałaś go okazję zobaczyć z bliska. Kiedy ojciec otworzył drzwi do mieszkania i wpuścił Was do domu, do przedpokoju wyszedł… Właśnie Hokage. Pomachał Waszej trójce.
- Co Ty tu robisz? – Zapytał na wstępie Sasuke, nie zawracając sobie głowy uprzejmościami.
- No wiesz co? – Zapytał Naruto, jakby go to zabolało. – Sakura-chan nas zaprosiła.
- Nas?
- Musimy wznieść toast za nasze dzieciaki. W końcu od dzisiaj są prawdziwymi ninja. – Rzucił z uśmiechem i wciągnął ręką w głąb pokoju, żeby złapać za chabety kogoś, kto nie miał zamiaru się pokazać. Twoim oczom ukazał się oczywiście Natsume z miną, jakby wolał aktualnie przechodzić lewatywę, zamiast dobrze się z wami bawić. Ale ostatecznie się uśmiechnął. Nieco złośliwie.
- Pamiętasz nasz przydział? Każdy chciał być ze mną w grupie… - Powiedział rozmarzony, na co z wnętrza pokoju odezwała się jego małżonka. Oczywiście nie wypowiedziała nic innego, jak „Naruto-kun”. Takie pełne żalu „Naruto-kun”. No wiesz… Takie w stylu Hinaty.
- Mam wrażenie, że między klonami dzielisz też swój mózg… - Odpowiedział Sasuke i westchnął. On wprost uwielbiał takie schadzki przyjaciół rodziny. Naruto w odpowiedzi wydał z siebie tylko "hehe", czym potwierdził tą tezę.
W przedpokoju po chwili pojawiła się również Hinata. Ukłoniła lekko i przywitała z każdym z osobna.
- Przepraszamy za najście… - Jako jedyna na to wpadła. Poza tym bardziej przejęła się tym, że chciecie, a przynajmniej Twój brat chce zabić jej syna wzrokiem. Natsu natomiast wyglądał, jakby miał z tego powodu satysfakcję. Zmieni zdanie jak ktoś opracuje jutsu laserów z oczu.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-26, 13:54   

Nie jestem skłonna dzielić się moimi problemami z innymi ludźmi. To by znaczyło, że jestem słaba i nie potrafię sobie poradzić w trudnych sytuacjach, a tak nie jest. Jestem Uchiha. Siła nie tkwi tylko w moich genach. Od lat trenuje, by być lepszą od innych. Eh. Dyskusja z Shinobu na ten temat nie ma najmniejszego sensu. Chłopak i tak zrobi swoje. Pod tym względem jest jak Papa. Nikomu nie jest uległy. Jest królem samego siebie. Wtem dobiegając do dzielnicy Uchiha wyczułam znajomą chakre. Boże. Tylko nie to. Jeśli Hokage tu jest, to razem z nim żona i... Cholerny Natsume. Dopiero co mu przyłożyłam. Poskarżył się ojcu? Nie. Uzumaki nie bawi się w kablowanie ani tego typu sprawy. To pewnie sprawka matki. Wchodząc do domu i słysząc powód przybycia Hokage doznałam nagłej ochoty zabicia własnej rodzicielki. Mamo.... Jak mogłaś mi to zrobić. Shannaro! Nie zamierzałam odwzajemnić uśmiechu synalka. Niech spierdziela na drzewo. Zerknęłam na Shinobu. Jego też nie cieszyła ta nagła wizyta.
- Po prostu go ignorujmy przez resztę dnia. - Szepnęłam do brata na ucho przybliżając się do niego i łapiąc za ramię. - Nie odzywajmy się, chyba, że najdzie taka potrzeba. Przy najbliższej okazji zwiniemy się do swoich pokoi. - Dodałam, po czym zdejmując buty podeszłam do żony Hokage oraz niego samego, by się przywitać. Następnie zawędrowałam do jadalni. Zakładam, że na wszystkich czekał tam posiłek. Usiadłam do stołu bez słowa. Czekałam cierpliwie, aż wszyscy się zbiorą. Chciałam mieć już ten obiad za sobą.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-26, 17:08   

Twoje najgorsze obawy przerodziły się w rzeczywistość. Która matka zrobiłaby to swojemu dziecku? Sakura zdecydowanie była świadoma swoich win, bo delikatnie uśmiechnęła się do Ciebie z przepraszającym wzrokiem, kiedy weszła do pokoju z jedzeniem. Może byli już wczesniej zaproszeni i matka nie zdążyła Ci o tym powiedzieć, zanim wyszłaś? A może to jeden z klonów Naruto (które są swoją drogą rozsiane w całej wiosce i zajmują wszystkie kolejki) wyczuł żarcie i postanowił się wprosić z rodzinką? On… Byłby do tego zdolny.
W międzyczasie reszta dosiadła się do stołu. Twój ojciec wyglądał na równie zadowolonego co Ty i Shinobu, ale on to zawsze tak wygląda. Uzumaki na szczęście nie zajął miejsca obok Ciebie, ale cóż… Będziesz musiała na niego patrzyć, bo był naprzeciwko. Po prawej miałaś brata, po lewej ojczulka, obok którego stało krzesło dla Sakury. A ta cały czas przynosiła żarcie. Dużo żarcia. To chyba był jedyny plus tego spotkania.
- Poznaliście już swoich mistrzów? – Zapytał Naruto z uśmiechem na twarzy. Ten to zawsze się szczerzył nie wiadomo z czego.
- Nie. Nie wszyscy wrócili z misji. – Odpowiedział Shinobu z wyjątkowo chłodnym tonem.
- Niezadowolony z przydziału?
- Miałem szczęście ukraść mu In… Siostrę. – Wtrącił się Natsume i spojrzał w Twoją stronę. Wygląda na to, że do tej pory nie miał nawet okazji pochwalić się ojcu z kim jest w teamie. Z resztą Ty też nie.
- Przydzieli Was do drużyny? Heh... Uzumaki i Uchiha. Wspomnienia wracają, nie? – Zwrócił się do Sasuke, który rzucił Ci spojrzenie, z którego nie mogłaś nic wyczytać.
- Ta…
Hokage położył rękę na głowie Natsume, co mu się średnio spodobało. – Powierzam Ci syna, Sachiko-chan! Postaraj się go nie zabić. Ty i Twoja matka… - Nieco się zgasił. – Jesteście przerażające, jak się zdenerwujecie.
- Ciężko zaprzeczyć. – Potwierdził z uśmiechem.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-26, 17:46   

Nawet nie myśl mamo, że tak szybko zapomnę o tym zdarzeniu. Będę ci to wypominać przez kolejne dni ,miesiące i lata. Przyrzekam. Zemszczę się. Shannnaroo! Twoje przepraszające oczyska na mnie nie działają. Skazałaś mnie na towarzystwo Natsume. Czyżbyś testowała moją wytrzymałość psychiczną? Oh. Pierwsze pytanie Hokage. Nawet nie zdążyłam otworzyć ust, kiedy Shinobu na nie odpowiedział. Może to i lepiej. Jeszcze by Natsume coś skoment... Za późno. Debil się odezwał. Ba. Ośmielił się na mnie nawet spojrzeć. Skierowałam swe oczy w inną stronę. Nie chciałam mieć z nim żadnej styczności. Czy to słownej czy wzrokowej. Zacisnęłam jedynie lewą dłoń w pięść. Raczej nikt tego nie zauważył, gdyż miałam ją położoną na kolanach. Spokojnie Sachiko. Miałaś go ignorować. Nie daj mu się sprowokować na oczach papy. Co by on sobie o tobie pomyślał? Wtem rozbiegł się po jadalni znowu głos Naruto. Powierza mi własnego syna? Dobre żarty. Powiem mu co myślę ciemnowłosym.
- Natsume jest największym dupkiem, jaki mógł mieszkać w Konoha-Gakure. To idiota zakochany sam w sobie. Od lat nie robi nic poza naprzykrzaniem się. Irytuje mnie na każdym kroku. Ten kretyn nie potrafi wytrzymać paru sekund bez wyzywania kogoś czy obrażania.- Tutaj wstałam aktywując sharingana. - Szybciej oślepnę, niż będę z nim współpracować, Shannaroo!. - Warknęłam patrząc swym kekkei genkai na Natsume. - Nienawidzę cię. Przyrzekam, że pewnego dnia tak cię skopię za te wszystkie wyzwiska skierowane do mnie i mojej rodziny, że rodzice w prosektorium nie będą w stanie cię zidentyfikować. - Te słowa skierowałam głównie do niego. Po nich niemal od razu odeszłam od stołu i po prostu zamknęłam się z hukiem w swoim pokoju. Nie zamierzałam się tłumaczyć przed nikim z tego co powiedziałam. Byłam wściekła. Może i przesadziłam, ale cholera ten dureń mnie sprowokował. Tamten cios za mało mu zrobił. Kładąc się na łóżko założyłam słuchawki na uszy. Puszczając muzykę postanowiłam odseparować się od rzeczywistości.
Ostatnio zmieniony przez Senpai 2016-02-26, 19:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-26, 19:05   

No i stałaś się gwiazdą wieczoru. Oczy wszystkich były skierowane na Ciebie. Tak się nakręciłaś, że nikt nawet nie śmiał Ci przerywać. Jeszcze byś stół roztrzaskała. Byłaby szkoda. W końcu za to wszystko to trzeba pierw spłacić raty.
W największym jednak szoku był sam Natsume. Zastanawiał się nawet, czy podnieść dupę z krzesła, żeby mieć łatwiej uciekać. Oczywiście w razie, jakbyś się na niego rzuciła. Byłaś przecież teraz zdolna do wszystkiego. Jego ojczulek wyglądał, jakby nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co właśnie zaszło. Sam „poszkodowany” spuścił z Ciebie wzrok i wbił go gdzieś w ścianę obok, kiedy się do niego zwróciłaś. Nie skomentował. Ba, nawet nie zdążył tego zrobić.
Heh… - Jedynie na jego twarzy pojawił się krzywy uśmiech, który cóż… Nie miał nic wspólnego z dobrym humorem, którym codziennie emanuje.
Po Twoim wyjściu zapanowała kilku sekundowa cisza.
- Sachiko-chan… - Rzuciła Hinata ze wzrokiem wbitym w drzwi.
- Coś Ty jej zrobił? – Skarcił go ojciec. On też stracił dobry humor, ale wciąż wyglądał, jakby nie ogarniał. Nic dziwnego. Natsume niepewnie wzruszył ramionami.
Shinobu skrzywił się, posłał znaczące spojrzenie ku Natsume i poderwał się z miejsca (mamrotają przy tym kilka, niecenzuralnych słów). Chciał oczywiście dołączyć do siostry, ale coś go zatrzymało, a mianowicie ojciec, który wstał od stołu. Sakura chciała chyba coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnowała.
Jako, że Sasuke to mistrz w porozumiewaniu się bez słów, położył na chwilę dłoń na ramieniu swojego syna i minął go w drzwiach. To miało mniej więcej znaczyć „Nie. Zostań.” A Shinobu oczywiście zrozumiał te niemy komunikat.
Drzwi do Twojego pokoju otworzyły się. Sasuke wchodząc patrzył na zawiasy, jakby zaraz miały się poddać. Bądzmy szczerzy. Prawie je zabiłaś.
Czułaś na sobie jego wzrok, ale… Nic nie powiedział. Oczekiwał po prostu Twoich wyjaśnień.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-26, 19:29   

Jeszcze emo-ojca mi w tym wszystkim brakowało. Mogłam przewidzieć to, że nie przyjdzie matka, Shinobu, a właśnie on. Chociaż... To chyba pierwszy raz kiedy chce mnie wysłuchać i sama nie muszę za nim biegać. Zachowuje się jak prawdziwy ojciec. Oczywiście bez nadmiernych czułości, bo za tym nie przepada. Uchiha Sasuke nie bawi się w pielęgnowanie uczucia miłości. Cud, że ma potomstwo. Źle zamknęłam drzwi. Oh. Inaczej. Rozwaliłam je zamykając, toteż każdy teraz sobie może wejść kiedy chce. Po co pukać. Od razu ładujmy się do prywatnego pomieszczenia Sachiko. Spoko. Rozgość się ojciec. Popatrzmy sobie nawzajem w oczęta. Może dojdziemy w ten sposób do jakichś wniosków. Czułam, że sharingan nie zniknął z mych oczu. To zapewne wina zbędnych emocji. Papa czeka na wyjaśnienia. Naprawdę nie mam na to ochoty. Jeśli umysł uszy, to dobrze słyszał co powiedziałam. Natsume to idiota i tyle.
- Nie zamierzam przepraszać za swoje zachowanie, Shannaroo. - Rzuciłam krótko, a raczej znowu warknęłam. - Wracaj lepiej papo do salonu. Nigdy się mną nie przejmowałeś, to dlaczego teraz niby chciałbyś mnie wysłuchać. Twoja kiepska córka zrobiła scenę i tyle. Nijak się umywam do opanowanego Shinobu, będącego oczkiem w głowie tatusia. - Dodałam wstając z łóżka. Podeszłam do biurka, gdzie trzymałam różnorakie książki oraz zwoje z technikami. Wyjęłam encyklopedie medyczną i od razu otworzyłam ją na konkretnej stronie. - Zamierzam się teraz nieco pouczyć, więc mógłbyś sobie już pójść? I tak nie zamierzałeś się ze mną bawić w pogawędki. Twój image zostałby zrównany z ziemią, gdybyś wdał się w jakąś dłuższą, żywą rozmowę.
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-26, 20:26   

- Nie zamierzałem Cię nawet zmuszać. – Odpowiedział ojciec. Prawdę mówiąc wyglądał, jakby w ogóle nie miał zamiaru zaczynać tego tematu. Może po prostu chciał mieć pretekst, by uwolnić się od towarzystwa tylu ludzi? Nie lubił tłumów. Chociaż… W jego stylu byłoby po prostu wstać i się pożegnać (o ile chociaż na to miałby ochotę). Także powinnaś się strzec: w jego zachowaniu było coś jeszcze! W końcu sama zauważyłaś, że z własnej woli by do Ciebie nie zawitał. Trochę go już znałaś, nie? Wiedziałaś też, że po przyjęciu Twojego hejtu na klatę nie powinnaś się po nim wiele spodziewać. Tak też było. Sasuke był spokojny. Ale mogłaś przysiąc, że zmarszczył nieco brwi, kiedy usłyszał Twoje zarzuty.
- Drużyny to część bycia shinobi. – Tego z pewnością nie usłyszałabyś od ojca, kiedy był w Twoim wieku. Miał inne cele.
- Będziesz miała okazję pokazać mu co umiesz podczas egzaminu na chuunina. – Dodał po chwili. – Do tego czasu… Nie daj mu się sprowokować.
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-26, 20:42   

Boże. On mówi to tak, jakby to wszystko było takie proste. Jest cholernym czołgiem ninja, jego nic nie wzruszy ani nie pokona. Co innego zwykła geninka, która nijak ma się do postawy ojca czy nawet matki. Nie dorastam żadnemu do pięt. Każą mi wytrzymać z Uzumakim widząc, że mam ochotę go zatłuc na miejscu. Dobra! Zrobię tak, jak chce papa. Poczekam do egzaminu na chunina i wtedy rozniosę Natsume na strzępy. Podczas testu mogą sie zdarzyć różne rzeczy, a przecież w regulaminie jest o tym, że każdy genin bierze udział w egzaminie na własną odpowiedzialność. Nic się nie stanie, jak Uzumaki zamieszka na stałe w prosektorium jako zwłoki przeznaczone na trening dla początkujących medic ninja.
- Postaram się. - Odparłam krótko wtapiając swe oczy w książkę medyczną. Czy ojczulek ma coś jeszcze do powiedzenia? Chciałabym już się zabrać za naprawianie drzwi...
 
     
Joker


Dołączył: 15 Lut 2016
Posty: 208
Wysłany: 2016-02-26, 21:31   

Sasuke właściwie od dziecka był średnio podatny na… W ogóle na otoczenie. Wiedział jednak co nieco o umiejętności działania na nerwy przekazywanej z pokolenia na pokolenie w klanie Uzumakich. Nawet matka Hokage za często się wydzierała. Ciekawe, jak Minato z nią wytrzymywał. W każdym razie wygląda na to, że mężczyzna miał tylko tyle do powiedzenia w tej sprawie. No, mniej więcej.
Sasuke podszedł nieco bliżej, by mieć Cię w zasięgu ręki. Kiedy tylko spojrzałaś z samej ciekawości, co kombinuje… Poczułaś jego palce na swoim czole. Po prostu Cię tyknął.
- Nie mogę się doczekać. – Dodał do tego i postanowił zostawić Cię nad książką tak, jak sobie tego życzyłaś.
Kiedy wrócił do towarzystwa, przywitały go pełne zaciekawienia spojrzenia, jakby właśnie miał im zdać relacje z reprymendy, którą dał córce. Nie mógł przejść obok tego obojętnie, dlatego rzucił tylko:
- Trzeba będzie naprawić drzwi.
A Tobie pozowtało tylko czekać na umówioną godzinę spotkania...
 
     
Senpai 


Wiek: 21
Dołączył: 14 Lut 2016
Posty: 100
Wysłany: 2016-02-26, 21:54   

Nie powiem, ten pstryczek w czoło nieco mnie zdziwił, a wręcz wzruszył. To ciepłe uczucie w sercu... Od razu poczułam się lepiej. Czy to jakiś gest przekazywany z pokolenia na pokolenie? Dam głowę, że coś takiego zrobiła matka z Shinobu, gdy ten za dzieciaka rzekł, że przewyższy ją jeszcze szybciej, a niżeli ojca. Powiedziała nawet mu wtedy te same słowa, co mi teraz papa. Normalnie wow. Ta rodzina ma coś swojego, oryginalnego. Gdy papa wyszedł zamknęłam encyklopedie. Nie chciało mi się już uczyć. Postanowiłam nieco potrenować przed spotkaniem z senseiem. O powrocie do jadalni już w ogóle nie myślałam. Najzwyczajniej w świecie wyskoczyłam przez okno w pokoju i ruszyłam na najbliższe pole treningowe. Przeproszę Hokage i jego żone za swoje zachowanie przy innej okazji. Z Natsume nie zamierzałam nawet rozmawiać.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

| | Darmowe fora | Reklama



~ Pokemon Crystal ~


~ Beyond Undertale ~


~ PokeTail ~


~ Death City ~


~ New Generation ~


~ Shinju Regashi ~
ShinjuRegashi

~ Black Butler ~
BlackButler

~ Horizon ~


~ Crystal Empire ~


~ Yousei ~


~ Pokemon Silver ~


~ Era Bleacha ~


~ Hogwart Dream ~
HogwartDream

~ Hentai Island ~


~ Darkest Night ~


~ DysHarmonia ~
Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 12